Posłowie PiS przekażą nagrania Orbanowi? "Żeby mógł pokazać, co grozi Węgrom"
W środę prokuratorzy razem z funkcjonariuszami Komendy Stołecznej Policji udali się do siedziby Biura Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych oraz jego zastępców przy ul. Rakowieckiej 30. To budynek należący do SGGW, w którym pomieszczenia na swoją siedzibę wynajmuje KRS i kilka z nich użyczonych jest na biuro rzecznika dyscyplinarnego sędziów. Do KRS udała się wówczas grupa posłów PiS, m.in. Dariusz Matecki i Michał Woś.
Zamieszanie w KRS. Matecki relacjonuje
Dariusz Matecki w rozmowie z DoRzeczy.pl tłumaczył, że posłowie przyjechali tam, żeby przeprowadzić interwencję poselską.
– Na miejscu pani przewodnicząca KRS wyznaczyła nas jako osoby, które pełnią mandaty zaufania publicznego do tego, żeby być przy czynnościach prokuratorskich, jako osoby przez nią wskazane, poza mecenasami. Pomimo tego nie chcieli nas wpuścić, czyli poseł Marii Kurowskiej, posła Kazimierza Smolińskiego oraz posła Michała Wosia. Michałowi Wosiowi udało się wejść trochę, powiedzmy, siłowo. W moim przypadku pani przewodnicząca dostała zgodę od prokuratora na jedną osobę. Każdy poseł, który chciał, powinien móc tam wejść na interwencję. Udało się przecisnąć przez policjantów, którzy nielegalnie nas blokowali. Był tam też policjant, który znany jest z protestu rolników. W środku było dwóch prokuratorów, w tym ten, który jako jeden z pierwszych był w Smoleńsku – prokurator Rzepa. Zarządzili, że wszystkie drzwi. Rozpruwali wszystkie szafy, zabierali wszystkie segregatory. Na prośbę mecenasów, żeby każdy dokument został spisany, bądź zrobione zostało zdjęcie, prokurator Rzepa odmówił. Czyli obojętnie, co tam było w tych segregatorach, to były dziesiątki segregatorów zawijane w folię, to tak naprawdę nie będzie dowodów na to, co oni zabrali – relacjonował.
Poseł PiS ocenił, że „są to sprawy prawdopodobnie m.in. dyscyplinarne Żurka, czy ludzi z Iustitii”. – Jeśli cokolwiek zginie, będzie nie do udowodnienia, że to zostało stamtąd zabrane. Jeśli coś zostanie dołożone, w ten sam sposób nie będzie do udowodnienia, że zostało dołożone, gdyby chcieli np. stawiać zarzuty dyscyplinarne rzecznikom dyscyplinarnym – dodał.
"Kolejny element zamachu stanu"
Zdaniem Dariusza Mateckiego „są to sprawy, które skrajnie bulwersują, bo to jest kolejny element zamachu stanu”.
– Z Michałem Wosiem nagraliśmy kilkadziesiąt gigabajtów nagrań wideo. Skierowaliśmy to już do Kancelarii Prezydenta RP, żeby to tam było bezpieczne, bo w naszych domach z całą pewnością nie jest bezpiecznie, bo i u Michała, i u mnie już wielokrotnie byli funkcjonariusze ABW – dodał.
Przypomniał, że „to nie jest pierwszy raz, kiedy w ten sposób do KRS wchodzili”. – Poprzednio byłem tam z Sebastianem Kaletą. Również mamy to zarejestrowane – podkreślił.
Niedługo wejdą do TK?
Dariusz Matecki ocenił, iż „widać, że władza idzie coraz dalej”.
– Moim zdaniem niedługo może też wejść np. do Trybunału Konstytucyjnego. Dalsze represje wobec posłów mogą być kontynuowane. Jeśli po wczorajszych wydarzeniach nie ma żadnych reakcji Unii Europejskiej, ani instytucji międzynarodowych, to też pokazuje skalę zakłamania tych instytucji – wskazał.
Dodał, że „przewodniczącej KRS ograniczono wolność”. – Nie wypuszczano jej nawet z budynku do samochodu. Jest nagranie u mnie na Twitterze, gdzie ona krzyczy do nas z okna, że nie może wyjść, bo ją blokują policjanci. Przewodnicząca KRS jest sędzią, ma immunitet i była w budynku, którym zarządza – mówił.
Posłowie PiS przekażą nagrania Orbanowi?
Poseł PiS poinformował, że „kierujemy zawiadomienia do prokuratury oraz zwracamy się do Rzecznika Praw Obywatelskich”. – Zastanawiamy się nad tym, czy nie wysłać też do ich Komisji Weneckiej. Chcemy wczorajsze nagrania sprzed KRS skierować Viktora Orbana, żeby mógł lokalnie pokazać, co grozi również Węgrom w przypadku wygranej partii, która należy do Europejskiej Partii Ludowej – powiedział Dariusz Matecki.